|
takie różne Basikowe po-myślątka
wtorek, 24 stycznia 2012
niedziela, 22 stycznia 2012
Tydzień minął. Odpoczęłam, odespałam. Nadrobiłam zaległości papierkowe pracowe. W nadchodzącym tygodniu będzie u mnie siostrzenica moja, ku uciesze jej i moich dzieci - a i mojej, bo bardzo jest mi bliska. Zima wybrakowana - pięknie pada śnieg nocą, aby w dzień mniej pięknie stopnieć. Jedyny zgrzyt to złe wyniki tarczycowe - Hashimoto nie daje się nijak opanować :( Ale poza tym osiągnęłam spokój i równowagę, nie wiem czemu, ale taki wewnętrzny błogostan mam.
sobota, 31 grudnia 2011
czwartek, 29 grudnia 2011
Szlachetne zdrowie nikt się nie dowie jako smakujesz aż się zepsujesz. Prawda bezwzględna! W przedświąteczny poniedziałek poczułam w sobie jakieś niemiłe coś. Doznanie było niepokojące. I słusznie! Z godziny na godzinę było coraz nieprzyjemniejsze i z głębi mnie zaczęły się wydobywać jęki; niestety, przypomniało sobie o mnie zapalenie korzonków :( Musiałam dofunkcjonować do czwartku w pracy, co wymagało ode mnie dużego hartu ducha i samozaparcia. W czwartek nie dane mi było rozluźnić napięcia, bo dotąd lekko podziębiona Janeczka zaczęła być bardzo podziębiona... za bardzo jak na mój gust. Instynkt kazał mi skorzystać z porady lekarskiej przed świętami i miał rację, jako że u dziewczynki zdążyło sobie uwić gniazdko zapalenie oskrzeli. W efekcie damska część rodziny chorowała sobie w Wigilię w domu (mamunia jęcząco, córunia kaszląco), a męska powojażowała w charakterze reprezentacji (i ekipy aprowizacyjnej) do rodziny. Dwa dni Świąt spędziliśmy już we czwórkę, nie wychylając nosów z domu. A teraz dochodzimy powoli do siebie, szykując się na sylwestrowy pobyt we czwórkę w domku.
piątek, 23 grudnia 2011
wtorek, 13 grudnia 2011
Listopadowy grudzień mamy tego roku - zimy nie widać. Z jednej strony fajnie, z drugiej niefajnie. Żeby tak śnieg zechciał padać na trawniki, lasy, pola, a na jezdnie i chodniki nie, to czekałabym na niego z utęsknieniem, a tak - nie tęsknię wcale. Z racji posiadania mocno nastoletniego samochodu przejrzeć go należało gruntownie - i niestety tysiączek pęka właśnie z racji konieczności wyleczenia rzeczonego. Na plus fakt, że poza tym ma flaczki zdrowiutkie i pojeździć powinien jeszcze dość długo, a zły stan karoserii na pocieszenie pan mechanik nazwał kamuflażem antyzłodziejowym. Fakt, skuteczny jest - nie zliczę, ile razy autko stało z otwartym oknem lub z otwartymi drzwiami. Już wiem, kiedy w wakacje pojadę do ukochanej Karwi! Domek zarezerwowany, towarzystwo też. Banan :) A w pracy wrą przygotowania do występu wigilijnego, który z dzieciakami przygotowuję. Czternaście piosenek jest w niego wplecionych, więc śpiewająco nam upływa ostatnio czas.
niedziela, 04 grudnia 2011
środa, 09 listopada 2011
środa, 21 września 2011
Emocje siatkarskie już opadły, ale ogromne były. Mamy brąz ME! Trener Anastasi z młodą drużyną osiągnął tak wiele! A ja z ogromnym ładunkiem sympatii patrzę na Niego w TV, bo miałam okazje poznać Go osobiście. Pojechałam z dzieciakami do Spały wiosną specjalnie po to, żeby spotkać chłopaków i trenera. Dopiero co przyjechał do Polski, ale nie odmówił spotkania. Z niedowierzaniem słuchał, że przyjechaliśmy ponad sto kilometrów, żeby ich zobaczyć. Po treningu dzieci prosiły o autografy chłopaków. Podeszły też do Niego. Nie dowierzał, ze na pewno chcą Jego podpis. Cieszył się jak dziecko, jak kiwały z namaszczeniem głowami, że tak, że chcą. Jak chłopaki poszli do szatni, On przyniósł piłkę, zawołał wszystkie dzieci na boisko i grał z nimi przez kwadrans najdziwniejszy mecz w karierze - na boisku ponad trzydziestka zawodników w wieku od 8 do 15 lat, a On zachęca, dyryguje, bije brawo, chwali gestem. Niesamowite to było! Jeden z najlepszych trenerów na świecie cieszył się jak dziecko, że dziecku udało się przebić piłkę na drugą stronę. Tak się poznaje Człowieka. Dla mnie On zawsze będzie Kimś. Bo pokazał to nie na meczach, a na sali treningowej. I skoro potrafił zagrzać do walki taką grupę dzieci, to z zawodnikami zrobi wszystko.
sobota, 10 września 2011
Oto ono :) Chcę nauczyć dzieciaki co można, a czego nie można zamieszczać w necie. Na razie piszę ja, wkrótce będą pisać i one. Teraz będzie w odcinkach relacja z zielonej szkoły, na której byliśmy od poniedziałku do piątku, a potem nasze klasowe notatki. Jak ktoś ciekawy - zapraszam. I przy okazji - jak Wam się podoba? |